Wydarzenia

Kraków: Wojna o tytuł dla Lecha Kaczyńskiego

Prezydent poprosił o zaniechanie starań

Było gorąco, ale do rękoczynów nie doszło. Prezydent Lech Kaczyński pogodził radnych Krakowa prosząc, by jednak nie brali pod uwagę jego kandydatury do tytułu Honorowego Obywatela Miasta.

Sprawą, która najpierw zelektryzowała cały Kraków, wkrótce żyły już media ogólnopolskie. Jak do tego doszło? Wszystko przez wniosek radnych PiS o nadanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Krakowa Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu. Jako uzasadnienie podano m.in. podniesienie dotacji na rewaloryzacje zabytków Miasta Krakowa. "Za" byli gotowi głosować radni związani z prezydentem Jackiem Majchrowskim oraz niezrzeszenie - co oznaczało, że inicjatywa ma duże szanse na uchwalenie.

Głośno zaczęła protestować Platforma Obywatelska, zrobiło się też zamieszanie w internecie. Na Facebooku zainicjowano protest przeciw pomysłowi radnych PiS., podpisywany licznie przez internautów. Do akcji włączył się też przewodniczący SdPl w Krakowie Wojciech Filemonowicz, rozwiesił plakaty i wypuścił na miasto bilbord z protestem. Na jego stronie można było się podpisywać na liście protestacyjnej. Jakby tego było mało PO zarzuciła PiS kupczenie tytułami twierdzą, że w zamian za "obywatelstwo" Kaczyńskiego proponowano późniejsze "obywatelstwo" dla Tuska. Zarzuty te mocno rozsierdziły radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Dlatego wczorajszy ranek zapowiadał się niezwykle gorąco. Już po 9.00 do gabinetu Przewodniczącego Rady Miasta weszli przedstawiciele protestu internetowego. Przynieśli ze sobą petycję podpisaną przez 4 tys. internautów. W czasie wręczania petycji doszło do regularnej pyskówki.

O godz. 10 rozpoczęła się sesja. Po głosowaniach dotyczących nowego statutu Rady Miasta przewodniczący rady Józef Pilch niespodziewanie odczytał list od Lecha Kaczyńskiego, w którym prezydent prosi radnych o niepodejmowanie w TEJ sprawie żadnych decyzji. Na sali przez chwilę zapanowała cisza. A po chwili radni rzucili się do komentowania dla radia i telewizji gorącej wiadomości.

Zapowiedziany na godz. 13.00 protest pod magistratem już się nie odbył, bo wiadomość rozeszła się po kraju lotem błyskawicy. Pod Urzędem Miasta jeździł tylko - trochę już bez sensu - wielki bilbord z napisem "Kraków na to NIE pozwoli"...

[lama]

comments powered by Disqus

Komentarze