6 bomb na stadionie! Pijany "terrorysta" z Krakowa

Tekst: tim

Sześć bomb na stadionie i brat terrorysta? Głupi i nieodpowiedzialny żart znajdzie swój finał w sądzie. Krakowscy policjanci szybko zatrzymali mężczyznę, który zawiadamiał jak się okazało o nieistniejącym zagrożeniu. Teraz czekają go surowe konsekwencje.

We wtorkowe popołudnie na numer alarmowy zadzwonił pewien mężczyzna, który informował, że na gdańskim stadionie podłożonych zostało sześć bomb. Podobne zagrożenie miało dotyczyć także wrocławskiego stadionu, na którym właśnie rozgrywano mecz i trybuny wypełnione były kibicami uczestniczącymi w sportowej imprezie masowej.

W ponownie podjętym kontakcie osoba telefonująca żądała, aby na miejsce przysłane zostały „telewizje”.

- Tak poważnie brzmiące zgłoszenia zmobilizowały znaczne siły służb, które zajęły się sprawdzaniem tych informacji – na gdańskim stadionie przeprowadzono sprawdzenie pirotechniczne, wrocławski stadion chwile wcześniej był sprawdzany, przed dopuszczeniem do rozpoczęcia imprezy masowej, jednak i tu służby uczestniczące w zabezpieczeniu wykazały wzmożoną czujność - relacjonuje Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy małopolskiej policji.

Jednocześnie rozpoczęto ustalanie osoby, która dzwoniła z informacją o podłożeniu bomb, a tuż po jej przekazaniu rozłączyła się. Bardzo szybko okazało się, że to 65-letni mieszkaniec Krakowa. Kompletnie pijany. Siedząc w swoim mieszkaniu nie spodziewał się zupełnie wizyty funkcjonariuszy.

Przeprowadzone badanie na zawartość alkoholu wykazało w jego organizmie 2.5 promila. Mężczyzna został zatrzymany, trafił do policyjnego aresztu, gdy wytrzeźwieje, zostanie przesłuchany. Może usłyszeć zarzut fałszywego zawiadomienia o nieistniejącym zagrożeniu (art. 224 a kk), za co grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Okoliczności zdarzenia ustalają policjanci wydziałów kryminalnego i dochodzeniowo-śledczego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód.
LINKI:

 

comments powered by Disqus